Smaczny sposób na upiecznie kilku stereotypów.
Blog > Komentarze do wpisu

Fiołkowania kuchenne

Miewam czasem takie uczucie, jak widzę kogoś z nożem w kuchni, że mam ochotę do niego podejść i ordynarnie wyrwać mu go z ręki, dalej zabrać się samemu za krojenie, obieranie, smażenie, pieczenie, gotowanie, duszenie i inne czynności, które sprawiają mi niesamowitą przyjemność oraz satysfakcję. W tych momentach orientuję się i czuję jaka radość płynie przez moje ciało, gdy mogę zrobić coś smacznego do jedzenia.

Przez długi czas robiłem to z dziecięcą nieśmiałością w zaciszu mojego rodzinnego domu. Chciałem jedynie zjeść to co lubię i mieć możliwości poznawania świata przypraw, ziół, mięs, warzyw oraz smakowania kuchni innych niż schabowy z dużą ilością ziemniaków i mizerią. Przez długi czas nie docierały do mnie sygnały od domowników, że potrawy, które robie są naprawdę smaczne. Zupełnie nie interesowało mnie co mówią inni, ważna była jedynie możliwość poznania nowego smaku, wypróbowania nowej orientalnej potrawy i egoizm moich kubków smakowych.

Zacząłem krzątać się po domowej kuchni i podkradzione produkty, jak na laika przystało, zaduszać na rozgrzanej patelni jak miałem około 16 może 17 lat. Nie zdawałem sobie wtedy zupełnie sprawy, jaka może to być fascynująca przygoda, która tak naprawdę chyba nigdy się nie skończy. Teraz  będąc o krok od 30-stki zrozumiałem jaki rewolucyjny wpływ miały moje ekscesy kuchenne na cały mój dom. Jak zmieniły się poglądy żywieniowe mojego skostniałego, konserwatywnego ojca oraz reszty, wychowanej na mielonym i piątkowej rybie z kiszoną kapustą domowników.

Jednak kuchnia to nie tylko dom i kuchenka gazowa a co w bardziej wylansowanych salonach kuchennych, wyglądających przeważnie jak prosektoria, płyta elektryczna na której kompletnie nie da się nic przygotować (no może oprócz, wody, jajek na twardo i wysuszonej na wiór jajecznicy). Zabrzmi to może prozaicznie, ale to także miejsca do których kocham wracać na dobre, smaczne jedzenie oraz ludzie i atmosfera wdychana wraz z zapachem świeżych potraw przyprawiających o zawrót głowy.

Wrażliwość, namiętność, chęć poznawania nowych rzeczy, odkrywania świata - po tym bardzo łatwo poznać w jaki sposób się odżywiamy, co i gdzie jemy, oraz ile uwagi i czasu temu poświęcamy. Jest to prawda, która w moich oczach bardzo często się sprawdza. Myślę, że warto spojrzeć czasem na świat przez pryzmat kuchni i tego co jemy na co dzień.

środa, 16 września 2009, fiolkowanie

Polecane wpisy

Komentarze
2009/09/16 15:26:49
Super, że mieszkamy razem:*
-
qqina
2009/09/16 16:12:18
Nieźle się zaczyna.
A co do płyty elektrycznej, to miałam takie samo zdanie. Teraz bez płyty jak bez ręki ;)
I wielki zbieg okoliczności, bo ja też otworzyłam bloga kulinarnego qqinawkuchni.blox.pl