Smaczny sposób na upiecznie kilku stereotypów.
Blog > Komentarze do wpisu

Kuchenne filozofowania na 9 piętrze

Zafascynowała mnie ostatnio idea i metodologiczne podejście do gastronomii jako filozofii i nauki o smaku. Łączącej w sobie wszystkie nauki w imię dobrego smaku, zdrowia i przyjemności. Przytoczę może definicję, która jako pierwszy, nieśmiało, sformułował w pierwszej połowie XIX w. Jean-Anthelmme Brillant-Sevarina w traktacie "Fizjologia smaku":

"Gastronomia jest racjonalną znajomością wszystkiego tego, co się odnosi do człowieka jako istoty odżywiającej się... To właśnie ona zachęca do działania rolników, winiarzy, rybaków i kucharzy bez względu na tytuł albo specjalność, pod którą ukrywają oni swój udział w przygotowywaniu pożywienia. Gastronomia należy do: historii naturalnej, z powodu klasyfikacji, jaką obejmuje substancje pokarmowe; fizyki, z powodu różnych analiz i rozbiorów, jakimi je poddajemy, do kuchni, z powodu sztuki przygotowywania posiłków w taki sposób, aby były przyjemne w smaku; do handlu, z powodu poszukiwania sposobów kupowania składników po możliwie najniższych cenach i do jak najkorzystniejszego zbywania tego, co przeznacz na sprzedaż; do ekonomii politycznej, z powodu zasobów, jakie poddaje opodatkowaniu, i środków wymiany, jakie ustala między narodami" 

W dzisiejszych czasach dołączyć można jeszcze botanikę, chemie, zootechnikę, ekologie, antropologie, socjologie, geopolitykę, fizjologie, medycynę, epistemiologię i tworzy się tak obszerny temat, obok którego człowiek nie powinien przechodzić obojętnie bowiem jest to nauka, która tyczy sie każdego z nas. Ma ona wpływ na nasze życie, zdrowie i satysfakcje jaką daje jedzenie!

Duży wpływ na mój wpis ma na pewno książka „Slow Food, prawo do smaku”, którą właśnie czytam autorstwa, przewodniczącego międzynarodowego ruchu slow food, Carola Petriniego. Łechcze ona znakomicie moje antyglobalistyczne poglądy i w znakomity sposób obrazuje jaki zgubny wpływ mają duże koncerny spożywcze na ekosystem ziemi, zubożenie bogactwa gatunkowego roślin i zwierząt przez wprowadzanie wysokodajnych, monokulturowych upraw oraz hodowli. Jest to bardzo ciekawa, niemalże, rozprawka filozoficzna na temat smaku, przyjemności i pochodzenia półproduktów, którymi żywimy się na co dzień. Pomysłem jak ocalić gatunki warzyw, roślin oraz zwierząt, które przez powstanie po drugiej wojnie światowej tzw. „przemysłu” hodowlanego, rolnego i spożywczego w zaskakującym tempie znikają z naszej planety i odchodzą w zapomnienie.

 Jedynym rozwiązaniem aby poprawiła się sytuacja na naszych talerzach jest zrozumienie problemu i zaangażowanie sie w walkę o prawo do dobrego smaku. Niestety jest to w naszym kraju bardzo trudne. Nie złapalismy jeszcze oddech po blisko 50 latach komunizmu. W tym czasie narzucono nam ten sam chleb od Gdańska po Kraków, tę samą kiełbasę podwawelską robioną w masarniach na terenie całej Polski, te same gatunki wódki Polmos czy masła.  Nie mówiąc już o problemach pojawiających się gdy, tak jak ja, mieszkamy na blokowisku w centrum wielkiego miasta a w dodatku spoglądamy na świat z 9 piętra. Niestety nie mam możliwości kupna warzyw bezpośrednio od hodowców ekologicznych upraw, balkon jest tak mały, że ledwo zmieściła by sie jedna sadzonka pomidora czy ziemniaka :) Jednak aby choć trochę zbliżyć sie do tej ideologii zajadam się sezonowymi warzywami z okolicznych bazarów (szpinak, szparagi, młode ziemniaki itp.) oraz plonami rodzinnej działki. Sam w ramach aktywności założyłem na parapecie spóźnioną, eksperymentalną i ekologiczną hodowlę ziół.

Bazylia cytrynowa (Ocimum basilicum)

Bazylia cytrynowa (ocimum basilicum)

Oregano, Lebiodka pospolita (Origanum vulgara)

Bazylia czerwonolistna (Ocimum basilicum)

Kolendra (Coriandrum sativum)

Mięta pieprzowa (Mentha piperita)

 

 

 

środa, 30 września 2009, fiolkowanie

Polecane wpisy

Komentarze
2009/09/30 17:46:23
Oregany, mięta piprzowa, fabryka trzciny cukrowej i dyzodoranty - muszę założyć jakiś minisłownik twoich powiedzonek:D
-
woitekski
2009/10/01 14:46:39
polecam naszkosz.blox.pl pozdrawiam!
-
saguna
2009/10/07 07:22:17
Zazdraszczam. Ja nie mam cierpliwości do ziół, a one do mnie. Wszystkie mi zdychają...