Smaczny sposób na upiecznie kilku stereotypów.
Blog > Komentarze do wpisu

Penne z sosem ze świeżych pomidorów i owocami morza

Włoską kuchnie uwielbiam za jej prostotę, mączne gnioty i sos pomidorowy. Jest to chyba najbardziej popularna kuchnia na świecie ale co dziwnego, ciężko znaleźć w Warszawie knajpę, gdzie serwują prawdziwe, proste i świeże włoskiej jedzenie. Zazwyczaj możemy uświadczyć placków zatopionych w morzu żółtego, tłustego sera, niepotrzebnych, niesmacznych dodatków. Niestety nikt nie zwraca uwagi na jakość i świeżość produktów, które tak naprawdę świadczą o włoskiej kuchni. Przyzwyczajono nas uważać, że rozgotowany makaron zalany niesmaczną czerwoną papką to spaghetti bolognese, mielonka kupiona u najtańszego hurtownika to szynka parmeńska, a ser „królewski” urasta do miana mozarelli czy parmezanu.  Prawie żaden restaurator nie pokusi się by zrobić własny makaron! Nie wspomnę już o kilku innych idiotyzmach, typu ketchup jako dodatek, na widok, których podskakuje mi ciśnienie. Zgroza!

Przypomniała mi się kulinarna anegdota, która miała miejsce w Amsterdamie około 12 lat temu. Był ostatni dzień mojego wyjazdu. Część moich znajomych sprzątała mieszkanie, ja gotowałem obiad (spaghetti) a Włosi, czekający na kwaterę siedzieli i gawędzili w salonie. Widziałem, że byli zmęczeni i zniecierpliwieni. Powiedziałem im, że gotuję makaron i zaproponowałem wspólny obiad. W jednej chwili pojawił się uśmiech na ich twarzach. Kiedy z ciekawości zajrzeli do garnka, gdzie znajdował się jakiś gniot zalany sosem z puszki, ich miny zrzedły. Podziękowali mi serdecznie. Po czym sami ugotowali sobie makaron, polali go jedynie oliwą z oliwek i posypali pieprzem. W tamtych latach byłem naprawdę zdziwiony ich zachowaniem i nie potrafiłem tego zrozumieć. Po kilku podróżach do Włoch wiem już jak smakuje pieczony na drewnie chleb, pizza z południa i północy Italii czy ręcznie wyrabiany, świeży makaron z oliwą z oliwek. Myślę, że to kwintesencja prostego, smacznego jedzenia.

Wracając do restauracji, wspomniałem już wcześniej, że Polacy nie są zbyt wybrednymi klientami, restauratorzy więc, raczej nie muszą sie mierzyć z wyrafinowanymi gustami. Znam jednak kilka miejsc w Warszawie, które z ręką na sercu mogę polecić i powiedzieć, że serwują kuchnie toskańska, sycylijską lub po prostu włoską. Czuć, że potrawy w nich przygotowywane są z pasją i sercem. Nie ma tam zbędnych ozdobników, a w jedzeniu czuć aromat najlepszej klasy oliwy, zapach palonego w piecu drewna, słodycz włoskich pomidorów i południowego słońca. Jednym z takich miejsc jest kabacka Basilia Pizza e Pasta Siciliana. Bardzo przytulne miejsce, panuje tam rodzinna atmosfera, a jedzenie w niej przyrządzane - nie ma sobie równych w stolicy.

Penne z sosem ze świeżych pomidorów i owocami morza

Powoli czuć nieuchronną jesienną szarugę. Z tej okazji z Habibi postanowiliśmy zrobić sobie małą przyjemności czyli piknik na Kopie Cwila.  Zapakowaliśmy jedzenie wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy aby zdążyć przed zachodem słońca. Pożegnanie lata było smaczne i urokliwe.

Nie wiedziałem, które zdjęcie zamieścić więc, będą obydwa :)

Czas: 15 min

Składniki:

  • makaron penne
  • 5 średnich pomidorów (ja używam pomidorów z działki mojej babci, jak nie macie dostępu do dobrych pomidorów, proponuje kupić całe pomidory w puszce)
  • owoce morza (małże, krewetki, kalmary i ośmiorniczka, proponuje użyć te jakie najbardziej lubicie i umiecie ich nie zadusić)
  • cebula
  • czosnek
  • świeża bazylia
  • pietruszka do dekoracji
  • szczypta cukru
  • oliwa z pierwszego tłoczenia
  • łyżka masła
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

Zagotować makaron. Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i pokroić. Owoce morza osuszyć i na bardzo rozgrzanej patelnie przez chwilę obsmażyć. Jeśli używa się kalmarów i ośmiornic trzeba uważać, żeby nie zrobiły sie twarde. Na tej samej patelni rozgrzać oliwę i dodać posiekaną cebulę i czosnek. Dodać pomidory. Duszące się sosy doprawić szczyptą cukru, solą i świeżo zmielonym pieprzem. Pod konieć duszenia gdy pomidory zmiękną dodać łyżkę masła (aby sos stał się gładszy oraz aksamitny w smaku) i posiekaną bazylię. Przed wyjęciem z patelni połączyć sos, owoce morza i makaron. Wymieszać wszystko razem tak aby aromatyczny sos miał możliwość dostania się do środka rurek makaronu. Dla dekoracji posypać posiekaną bazylią lub pietruszką.

Danie jest naprawdę bardzo proste i smaczne a do tego daje dużo możliwości. Można łatwo je modyfikować na różna sposoby i zamiast owoców morza można zastosować szynkę parmeńską, płatki parmezanu, marynowany pieprz, łyżkę mascarpone jako dekorację, pieczonego bakłażana, cukinię wszytko zależy od wyobraźni. Uważam też, żeby poczuć co to znaczy dobry sos pomidorowy trzeba ograniczyć składniki do minimum a jakość ich musi być nienaganna.

poniedziałek, 28 września 2009, fiolkowanie

Polecane wpisy

Komentarze
mag-43
2009/09/28 20:53:44
i to jest to co lubię najbardziej - proste jest piękne i smaczne, byleś umiał wszytko ze sobą połączyć i surowców użyć - ja nie babcine ale swoje własne ze szklarenki pobieram
-
2009/09/30 00:43:04
podziwiam za opis i zdjecia. a danie? pyszne.