Smaczny sposób na upiecznie kilku stereotypów.
Blog > Komentarze do wpisu

Młoda baranina, kiełbasa czosnkowa, rydze i inne smakołyki.

Przyznam się, że miewam czasem zakupowe fobie i leki, zwłaszcza w sytuacji jak mam do kupienia kilka produktów, niestety niedostępnych w osiedlowym sklepie i muszę wyruszyć do supermarketu. W wielkich halach zakupowych czuję się zagubiony, nie wiem w jakim kierunku mam się poruszać, natłok produktów i ich  merchandisingowe ustawienie doprowadza mnie do zawrotów głowy. Latam jak oszalały z pustym koszykiem i co chwilę pytam się ekspedientek czy dostane "to", gdzie leżą "te", chcę wyjść stamtąd jak najszybciej. Na dłuższą metę jest to bardzo męczące i frustrująca. Przeważnie wychodzę niezadowolony, zawartość koszyka nie do końca mnie satysfakcjonuje a cena jaką trzeba zapłacić, za tą wątpliwą przyjemność, prosi sie o pomstę. Nie wspominając już o omamionych rodzinach, z uśmiechami od ucha do ucha, jakby ktoś narobił im w kieszeń, latających w szale zakupowym i spędzających swoje wymarzone, niedzielne popołudnie.

Na szczęście jest ucieczką od tak apokaliptycznej wizji zakupów.

Uwielbiam robić zakupy na warszawskich bazarach. W sezonie wiosenno-letnim najczęściej wybieram się na ursynowski "Dołek" lub "Na skraju". Są to miejsca bardzo bliskie mojemu dzieciństwu. Bieganie, rozróby między straganami, kupowanie prezerwatyw (na śmigus-dyngus) i petard "korsarzy" było rytualnym zajęcie wszystkich chłopców z mojego osiedla. Teraz petardy zamieniłem na szparagi a prezerwatywy na młode ziemniaki.

Od dłuższego czasu zbierałem sie, żeby odwiedzić bazar za Halą Mirowską. Słyszałem bardzo dużo dobrych rzeczy o tym miejscu i produktach tam dostępnych, które w milej straganowej atmosferze można tam kupić. Jako, że człowiek na bezrobociu ma bardzo dużo wolnego czasu, postanowiliśmy z Habibi zrobić sobie małą przyjemność. Wybraliśmy się w środę poszperać trochę po wąskich uliczkach i straganach. Oprócz tego, że zakupy w takim miejscu sprawiają bardzo dużo przyjemności, można się zaopatrzyć w świeże, polskie i smaczne produkty. Nieoceniona jest możliwość kupienia za bezcen udźca z młodego barana, jagnięciny, wiejskich jajek od kury zielononóżki, rydzy i innych grzybów, szpinaku, świeżych mazurskich okoni (można tak wymieniać...) a wystarczy do tego dodać jedzenie czosnkowej kiełbasy, zagryzanej wielkimi kiszonymi ogórkami, prosto z drewnianej beczki oraz wiejskim chlebem na zakwasie i mamy bazarowy cud w całej okazałości.

Martwi mnie jednak bardzo jeden fakt. Na całym świecie bazary przyciągają turystów, handlarzy, rolników (producentów), kupców, rybaków, kucharzy - celebrytów a w Polsce władze miast uważają takie zjawisko za "wiochę". Nie potrafią docenić jakie wartości niosą za sobą takie miejsca i jaki mają wpływ na rozwój zdrowego, wysoko jakościowego i ekologicznego jedzenia. Władze lobbują duży przemysł rolniczy i spożywczy kosztem małych, rzetelnych i wartych zaufania producentów.  Niestety oprócz znikania z mapy naszych miast małych sklepów oraz bazarów takie postępowanie ma o wiele szersze i bardziej zgubne skutki dla nas, gastronomi jak i całej gospodarki rolno-spożywczej.

Następne miejsce jakie chciałbym odwiedzić to bazar w Falenicy. Wybieram się tam po uwielbiany przeze mnie polski, kozi ser :)

Za zdjecia dziękuje Habibi :*

 

sobota, 03 października 2009, fiolkowanie

Polecane wpisy

Komentarze
saguna
2009/10/07 07:20:21
Ja również bardzo lubię bazarki. W Poznaniu mamy ich także trochę, najwspanialsza dla mnie, prócz pięknych i dorodnych warzyw i owoców jest możliwość zakupienia mąki ( razowej, żytniej, graham itp) za cenę 2 zł / kilogram. Prosto z młyna! Albo te miodki, lub jak zawsze na święta Pan stojący z kurczakami albo zającami wydzierganymi przez jego żonę na szydełku.
I też nie lubię marketów. Choć z drugiej strony, komfort kupowania jest dla mnie większy, bo nic bardziej nie doprowadza mnie do szału, jak brak możliwości zastanowienia się, kiedy wchodzi się do małego sklepiku, a pani rzuca się : co podać? słucham?
No i tak to.. rozdarta jestem.
-
2009/10/08 22:27:43
Ja zawsze do sklepu idę ze skrupulatnie zrobioną listą zakupów. Niestety supermarket, bazar czy sklep nie działa dorboczynnie na sklerozę, którą już dawno sam u siebie stwierdziłem :)
-
Gość: han!a, *.shef.ac.uk
2009/10/19 14:22:47
halo! czas na kolejny wpis:D:D:D